Kolizja statku instalacyjnego wind offshore w porcie Esbjerg
Branża morskiej energetyki wiatrowej to potężne wyzwanie logistyczne i inżynieryjne. Maszyny wykorzystywane do budowy wiatraków są wręcz niewyobrażalnie wielkie. Siły natury działające na sprzęt są niezwykle potężne. Wypadki przy takiej skali działalności niestety się zdarzają. Często myślimy, że prawdziwe niebezpieczeństwo czeka na marynarzy i instalatorów tylko na pełnym, wzburzonym morzu. To jednak poważny błąd. Sam port przeładunkowy to równie trudne i pełne pułapek środowisko pracy. Boleśnie przekonali się o tym pracownicy zaangażowani w jeden z największych europejskich projektów wiatrowych.
Wypadek giganta. Zderzenie w porcie Esbjerg
Duński port Esbjerg to prawdziwe serce i główny hub europejskiego sektora offshore. To właśnie tutaj każdego dnia zjeżdżają z fabryk największe komponenty. Tutaj magazynuje się gigantyczne łopaty, ciężkie gondole i stalowe wieże. Środa, 10 czerwca, zapowiadała się jako kolejny, bardzo pracowity, ale zwykły dzień. Niestety, uśpiona rutyna w tak niebezpiecznym miejscu potrafi mocno zgubić. Właśnie tego dnia doszło do niezwykle groźnego incydentu infrastrukturalnego.
Głównym uczestnikiem tego przykrego zdarzenia był wielki statek instalacyjny. Jednostka nosi dumną nazwę Brave Tern. Statek był w trakcie wykonywania skomplikowanych manewrów tuż przy betonowym nabrzeżu. W pewnym momencie coś poszło drastycznie nie tak. Kapitan lub załoga utracili kontrolę nad torem płynięcia maszyny. Potężny kolos uderzył prosto w portową infrastrukturę. Zderzenie takiego giganta, nawet przy minimalnej prędkości manewrowej, generuje niewyobrażalne siły.
Znacznego zniszczenia doznało twarde, betonowe nabrzeże portowe. Siła uderzenia uszkodziła również ogromne portowe suwnice. Są to drogie maszyny służące na co dzień do precyzyjnego załadunku bardzo ciężkich elementów turbin. Na portalach społecznościowych i w branżowych mediach błyskawicznie pojawiły się amatorskie nagrania z tego momentu. Doskonale widać na nich chwilę uderzenia statku w brzeg. Wyraźnie słychać też przerażający zgrzyt gniecionej stali i pękający pod naciskiem beton. To jednak nie zamyka bilansu tego incydentu. Świadkowie obecni w porcie oraz lokalne duńskie media informują o jeszcze jednej kolizji. Wypadający z kursu Brave Tern miał uderzyć również w inny zadokowany statek. Chodzi o mniejszą jednostkę zacumowaną tuż obok miejsca wypadku. Nosi ona nazwę Wind Keeper. Władze portowe nie wydały jeszcze oficjalnego, pełnego komunikatu o skali zniszczeń tego drugiego statku. Sytuacja na miejscu była bez wątpienia bardzo nerwowa.
Uszkodzone łopaty dla farmy wiatrowej Thor
Zniszczone nabrzeże to problem dla portu. Największym bólem głowy dla inwestorów jest jednak sam ładunek. Statek Brave Tern w momencie wypadku nie był bynajmniej pusty. Jego wielki, płaski pokład był załadowany sprzętem praktycznie po same brzegi. Znajdowały się tam gotowe do morskiej instalacji łopaty wirników. To nie są proste kawałki plastiku. To prawdziwe arcydzieła współczesnej inżynierii materiałowej. Kosztują grube miliony euro. Docelowo łopaty te miały trafić wprost na oddalony plac budowy morskiej farmy wiatrowej o nazwie Thor.
Farma Thor to absolutnie największy obecnie realizowany projekt wiatrowy w całej Danii. Inwestycja ma docelowo osiągnąć moc rzędu 1,1 gigawata (GW). To gigantyczna ilość czystej, odnawialnej energii. Taka moc zasili setki tysięcy gospodarstw domowych. Projekt powstaje daleko na surowym Morzu Północnym. Konstrukcje znajdują się około 22 kilometry od linii brzegowej. Najbliższa miejscowość lądowa to Thorsminde, leżąca na malowniczym wybrzeżu zachodniej Jutlandii. Projekt zakłada, że docelowo stanie tam aż 72 ogromnych wiatraków. Urządzenia te dostarczy znana na całym świecie firma Siemens Gamesa. Każda pojedyncza turbina ma generować moc dochodzącą do 15 megawatów (MW). To aktualnie jedne z największych i najmocniejszych maszyn rotacyjnych na naszej planecie.
Łopaty wyprodukowane specjalnie dla takich turbin mierzą grubo ponad sto metrów długości każda. Są zrobione głównie z lekkiego włókna szklanego, drewna balsy oraz niezwykle mocnych żywic epoksydowych. Posiadają idealny, wyliczony przez komputery aerodynamiczny kształt. Mimo swoich rozmiarów, paradoksalnie są bardzo podatne na punktowe uszkodzenia mechaniczne. Zderzenie załadowanego statku z betonowym nabrzeżem to dla nich prawdziwa katastrofa. Nagrania z duńskiego wypadku niestety nie pozostawiają złudzeń. Widać na nich wyraźne uszkodzenia ładunku. Przynajmniej część z tych cennych łopat uległa fizycznemu zniszczeniu na pokładzie statku.
Sam wypadek wyglądał naprawdę groźnie. Na całe szczęście obyło się bez jakichkolwiek ofiar śmiertelnych w ludziach. Nikt z załogi ani portowych pracowników nie odniósł poważnych ran czy otwartych złamań. Miejscowe służby ratunkowe zadziałały szybko i zgodnie z procedurami. Jeden z pracowników obsługujących ładunek został prewencyjnie przewieziony do pobliskiego szpitala. Była to jednak wyłącznie ostrożnościowa wizyta kontrolna po silnym wstrząsie. Lekarze rutynowo sprawdzili jego funkcje życiowe.
Głównym operatorem całego morskiego projektu Thor jest potężny europejski koncern energetyczny RWE. Firma ta błyskawicznie zareagowała na pierwsze medialne doniesienia z portu. Wszczęto drobiazgowe i rygorystyczne śledztwo wewnętrzne. Eksperci badają obecnie przyczyny utraty sterowności przez kapitana. Sprawdzają również dokładnie stan techniczny całego zgromadzonego ładunku. Każda rysa czy pęknięcie na łopacie turbiny musi zostać zbadana za pomocą fal ultradźwiękowych. Czasu niestety inwestorom mocno brakuje. Szeroka kampania instalacyjna na morzu wystartowała już w marcu. Zarząd RWE stanowczo planował zakończyć całą budowę do końca bieżącego roku. Tego typu niespodziewane wypadki logistyczne mogą poważnie opóźnić te bardzo ambitne plany.
Statek typu jack-up. Co to za maszyna?
Czym dokładnie jest wspomniany statek Brave Tern? Trzeba jasno powiedzieć, że to nie jest zwykły kontenerowiec widywany na bałtyckich plażach. To wysoce wyspecjalizowana, potężna maszyna budowlana. W fachowym języku branży określa się ją mianem statku typu jack-up. Jednostka ta należy do znanej norweskiej floty firmy Fred. Olsen Windcarrier. Armator ten od lat specjalizuje się w ciężkich instalacjach i serwisie morskich farm wiatrowych w Europie i Azji.
Statki klasy jack-up mają unikalną i niezwykle ciekawą konstrukcję. Posiadają zazwyczaj cztery lub sześć ogromnych, stalowych kolumn. Przypominają one długie nogi. Gdy statek dopływa na konkretne miejsce instalacji fundamentu turbiny na morzu, opuszcza te stalowe nogi prosto na morskie dno. Następnie wielkie i silne mechanizmy podnoszą cały wielotonowy kadłub statku wysoko ponad wzburzone fale. Po co wykonuje się taki dziwny manewr? Instalacja ciężkich gondoli turbin na wieżach wymaga absolutnej, milimetrowej wręcz precyzji. Silne fale bujające zwykłym statkiem całkowicie uniemożliwiłyby trafienie śrubami w odpowiednie otwory montażowe na wysokości 150 metrów. Podniesiony ponad taflę wody statek staje się nagle stabilną, nieruchomą platformą. Działa po prostu jak twarda, sztuczna wyspa na środku morza.
Brave Tern na żywo robi absolutnie kolosalne wrażenie. Jednostka ta mierzy ponad 130 metrów długości od dziobu do rufy. Niedawno statek ten przeszedł wielką i bardzo kosztowną modernizację sprzętową w stoczni. Miało to miejsce dokładnie w 2024 roku. W ramach tych prac całkowicie wymieniono na nim główny żuraw roboczy. Nowy dźwig ma nieprawdopodobny, wręcz kosmiczny udźwig. Potrafi podnieść jednorazowo ciężar o wadze aż 1600 ton. Taka moc z powodzeniem pozwala na unoszenie najcięższych generatorów oraz najdłuższych łopat najnowszej generacji. Co więcej, przepastny pokład statku może zabrać od razu kilka kompletnych zestawów wiatraków. Zdecydowanie oszczędza to drogi czas deweloperów. Ogranicza też liczbę powrotnych rejsów z portu na daleki plac budowy, redukując ogromne koszty operacyjne wynajmu.
Warto wspomnieć o bardzo ciekawej przeszłości tej konkretnej jednostki. Kilka lat temu, dokładnie w 2016 roku, Brave Tern przechodził rygorystyczne testy wydajnościowe. Miało to miejsce na spokojnych wodach portu w Rotterdamie. Inżynierowie stoczniowi chcieli sprawdzić maksymalne parametry wytrzymałościowe nowoczesnego systemu podnoszenia. Statek powoli wspiął się na swoich stalowych nogach na zawrotną wysokość około 70 metrów ponad bezpieczny poziom wody. Taki abstrakcyjny widok gigantycznego kadłuba zawieszonego w chmurach zapiera dech w piersiach każdemu obserwatorowi. Budzi on podziw nawet wśród najbardziej starych, doświadczonych marynarzy morskich. To tylko dobitnie pokazuje światu, jak potężne siły drzemią w tych skomplikowanych maszynach budowlanych. Uświadamia to również, jak gigantyczną odpowiedzialność każdego dnia ponosi kapitan, precyzyjnie sterując takim powolnym kolosem w ciasnych, pełnych innych statków portowych basenach.
Nowe oferty pracy. Poszukiwani technicy naprawy łopat
Na naszym portalu WorkForWind.com systematycznie pojawiają się właśnie teraz gorące, nowe oferty pracy w tym obszarze. Poszukiwani są na cito zdolni i wykwalifikowani technicy naprawy łopat (blade technician). Prezentowane u nas najnowsze oferty dotyczą również pracy realizowanej przy naprawie uszkodzonych łopat w Esbjergu.
